Ameryka Południowa ma ten problem, że większości osób odpala się od razu ten sam zestaw skojarzeń: Machu Picchu, Rio, Patagonia, Iguazu, Amazonia. I jasne - to wszystko są miejsca mocne, widowiskowe i nie bez powodu tak znane. Tyle że ten kontynent ma też drugą warstwę. Trochę mniej oczywistą, mniej obfotografowaną, ale momentami nawet ciekawszą.
Bo właśnie poza tym głównym szlakiem zaczynają się miejsca, które nie wyglądają jak „kolejna atrakcja z listy”, tylko jak coś, co naprawdę potrafi człowieka zatrzymać. Czasem to zjawisko atmosferyczne, czasem krajobraz, który wygląda jak pomyłka natury, a czasem miasteczko, które niby nie krzyczy z każdego przewodnika, ale ma w sobie więcej klimatu niż niejeden turystyczny klasyk.
Mapka z zaznaczonymi miejscami na końcu artykułu.