Przejdź do głównej treści

Dołącz do Akademii GeoFun GRATIS      |    QUIZ o EUROPIE - sprawdź się!

Koszyk

Mózg lubi łamigłówki, ale dziecko potrzebuje czegoś więcej

Łamigłówki potrafią wciągać. Dają szybką satysfakcję, uruchamiają koncentrację i sprawiają przyjemność z rozwiązania zadania. Nasze mózgi to lubią - dlatego sudoku, krzyżówki, pasjanse i niezliczone aplikacje logiczne wciągają tak łatwo. Problem w tym, że bardzo często jest to po prostu zabijanie czasu w bardziej eleganckiej formie. Mózg jest zajęty, ale niewiele z tego realnie zostaje. Znacznie więcej daje świadome przekierowanie tej samej potrzeby na aktywności, które nie tylko angażują, ale też czegoś uczą i stopniowo budują potencjał. U dzieci ma to szczególne znaczenie, bo od takich codziennych sposobów zajmowania uwagi zaczyna się ich stosunek do nauki.

Mózg lubi łamigłówki, ale dziecko potrzebuje czegoś więcej

Lubicie łamigłówki?

Wiecie – sudoku, układanie słów, aplikacje „na rozruszanie mózgu”. Ja lubię. I patrząc na to, ile jest takich aplikacji, widać jedno: wiele osób ma realną potrzebę, żeby mózg pracował na wysokich obrotach.

Co to oznacza? Że nasz mózg jest leniwy? Że chce tylko gapić się w ekran? Raczej nie.

 

Mózg lubi działać.

Kręci go rozwiązywanie problemów, szukanie sensu, łączenie kropek. Tak jesteśmy skonstruowani, żeby się rozwijać – i dzięki temu cywilizacja idzie do przodu.

Tylko że… nie zawsze idzie do przodu od samego „klikania”.
Czasem łamigłówki są jak ciasteczko: dają szybką przyjemność, ale nie zawsze karmią tym, co naprawdę buduje wiedzę i kompetencje. „Kanapka” to coś innego: pytanie, które ma znaczenie. Rzecz z życia. Problem, który dotyczy Ciebie.

 

I tu wchodzi ciekawość.

Pomyśl: czy zdarzyło Ci się kiedyś wsiąknąć na kilka godzin w szukanie odpowiedzi na jedno pytanie?

  • Dlaczego on je „byle jak”, a tryska energią, a ja niby się staram i ledwo powłóczę nogami?
  • Jaki samochód wybrać?
  • Jak trenować, żeby miało to sens akurat dla mnie?

Wtedy czytasz artykuł za artykułem, oglądasz filmik za filmikiem… i im dalej w las, tym więcej drzew. A to wciąga jeszcze bardziej.

 

To nie jest przypadek.

Badania pokazują, że ciekawość uruchamia w mózgu mechanizmy nagrody i wzmacnia zapamiętywanie – zwłaszcza gdy szukasz odpowiedzi na pytanie, które naprawdę Cię obchodzi.

 

I teraz najważniejsze: dzieci mają to jeszcze mocniej.

Dzieci uwielbiają się uczyć – tylko niekoniecznie w formie „wkuwania książki telefonicznej”. A niestety, do tego często sprowadza się spora część szkolnej edukacji: dużo treści, mało sensu, mało realnych pytań.

Są tu dwa problemy:

Po pierwsze: nie każdego kręci to samo.
To co dla jednego może być fascynującym tematem, który nie pozwala zasnąć, drugiego usypia w 3 minuty.

Strategią szkoły jest szuflowanie wszystkim tego samego i oczekiwanie tych samych rezultatów. To istotnie syzyfowa praca.

Po drugie: żeby temat „zassał”, musi najpierw zaciekawić.
Nie zaczniesz czytać o treningu, jeśli nie czujesz, że to Cię dotyczy. Ale jeśli nagle widzisz, że koleżanka przebiegła maraton, a Ty sapiesz po schodach – temat zaczyna być „realny”. To się nazywa zainteresowanie sytuacyjne: iskra, która – powtarzana w dobrych warunkach – potrafi przerodzić się w trwałe zainteresowanie.

 

I dlatego dziecko trzeba „zahaczać” różnymi tematami w ciekawej formie.

Oczywiście, że nie wszystko zadziała. Oczywiście, że będzie sporo obojętności. Ale wystarczy, że gdzieś zaiskrzy – i nagle to dziecko samo chce wiedzieć więcej. A my wtedy nie musimy ciągnąć go za uszy.

 

Teraz wkracza mój konik: pokazuję, że geografia jest fajna.

Dla pasjonatów – oczywiste. Dla większości? Nie za bardzo…
Macie dzieci w szkole? Zajrzyjcie do podręczników i atlasów. Poświęćcie 5 minut i odpowiedzcie sobie uczciwie:
Wciąga?
Czy raczej człowiek ma ochotę to zamknąć po dwóch stronach? Z hukiem…

A przecież świat jest niesamowicie ciekawy!
Dlatego wymyślam sposoby, żeby pokazać, że geografia naprawdę może wciągać: przez pytania z życia, ciekawostki, mapy, skojarzenia, „aha-momenty”. I to działa – dostaję wiadomości od mam, że dzieci, które jeszcze nie mają geografii w szkole, nie ruszają się bez książki „POLSKA w małym paluszku”.

Jeśli chcesz sprawdzić, czy Ciebie też „zassie” – rzuć okiem. Może to będzie ta iskra.

 

Kilka stron z książki o geografii Polski - "POLSKA w małym paluszku"

 

Dziecko nie musi dostać od razu całego wykładu

Często wystarczy dobrze podany punkt wejścia. Jedna ciekawostka, jedno pytanie, jedno porównanie. To bywa znacznie skuteczniejsze niż podanie całego tematu naraz w szkolnej formie.

Jeśli dziecko poczuje, że coś je naprawdę zaciekawiło, mózg sam zaczyna pracować inaczej. Nie tylko wykonuje zadanie, ale zaczyna szukać sensu. I właśnie wtedy pojawia się najlepszy moment do dalszego uczenia.

Nie o to, żeby dziecko było ciągle czymś zajęte. Nie o to, żeby każda minuta musiała być „produktywna”. Chodzi o coś prostszego: skoro mózg naturalnie lubi wyzwania i lubi być czymś pochłonięty, warto co jakiś czas dawać mu takie zajęcia, które poza samą przyjemnością z wykonania realnie coś budują.

To właśnie wtedy codzienna aktywność zaczyna pracować na przyszłość: poszerza wiedzę, ćwiczy kojarzenie, wzmacnia nawyk myślenia i buduje potencjał.

 

Jeśli chcesz pokazywać dziecku geografię w sposób, który nie tylko zajmuje uwagę, ale też realnie coś buduje, warto sięgać po materiały oparte na mapach, pytaniach, porównaniach i sensownych skojarzeniach. To one najczęściej zamieniają chwilowe zainteresowanie w trwały punkt zaczepienia.

Książka o geografii Polski "POLSKA w małym paluszku"

 

PODOBNE ARTYKUŁY

  • Najdłuższe rzeki Polski – TOP 20 + mapa + ciekawostki (dla dzieci)

    Najdłuższą rzeką w Polsce jest oczywiście Wisła (to wiecie, prawda?), a zaraz po niej Odra i Warta. 

    Ale rzek w Polsce jest znacznie więcej i każda wije się swoją opowieścią. Prześledźmy poniżej 7  z listy 20 najdłuższych rzek Polski. Sprawdźmy, czy mają nam coś ciekawego do opowiedzenia! Czy rzeki mogą być ciekawe dla dzieci? Przekonaj się!

     

    Spis treści

    TOP 20 – tabela najdłuższych rzek w Polsce

    Mapka 4 najdłuższych rzek

    Wisła, Odra, Warta, Bug

    Mapka kolejnych 3 rzek

    Narew, San, Noteć

    Czytaj całość
  • Rzeka Odra – gdzie płynie, przez jakie miasta przepływa i gdzie ma ujście?

    Odra to jedna z najważniejszych rzek w Polsce i jednocześnie druga najdłuższa rzeka naszego kraju.

    Jest znacznie mniej znana niż Wisła, poza chwilami, gdy wylewa, powodując powodzie, albo zostaje zatruta... Ale to chyba nie powód do dumy. 

    Niemniej warto ją poznać, bo po drodze jest kilka ciekawych miejsc.

    Płynie przez południowo-zachodnią część kraju, później przez długi odcinek wyznacza granicę z Niemcami, a na końcu rozdziela się na kilka ramion i dociera do Zalewu Szczecińskiego. 

    Czytaj całość
  • Największe jeziora w Polsce – TOP 11 (powierzchnia) + mapa + ciekawostki

    Największe jeziora w Polsce to nie tylko Mazury, chociaż na Mazurach jest Kraina Wielkich Jezior.

    W TOP 11 znajdziesz też jeziora przybrzeżne nad Bałtykiem oraz wyjątkowe akweny z innych rejonów. Mowa tutaj o jeziorach naturalnych, na razie pomijamy sztuczne jeziora, czyli zalewy powstałe w wyniku wybudowania tam na rzekach.

    Ale dlaczego akurat 11? Taka mało okrągła liczba. Bo akurat na 11. miejscu znajduje się bardzo ciekawe i znane jezioro, które szkoda byłoby pominąć :)

    Poniżej masz ranking TOP 11 według powierzchni, a następnie porozglądamy się nieco dookoła każdego z tych jezior, by wypatrzeć coś ciekawego w okolicy.

     

    Czytaj całość
  • Podstawy geografii świata na jednej mapie ściennej

    Dobra mapa świata może być jednym z najprostszych i najskuteczniejszych narzędzi do nauki geografii. Nie jako ozdoba na ścianie, ale jako codzienny punkt odniesienia: widoczny, czytelny i dający dziecku możliwość oswojenia układu kontynentów, oceanów, państw, gór, rzek, wysp, jezior i pustyń.

    Właśnie z takiego założenia powstała ta mapa świata dla dzieci - jako plansza, która porządkuje podstawy geografii świata i daje punkt wyjścia do dalszego poznawania różnych miejsc.

    Czytaj całość